
Zbadaj temat
Biochemia orgazmu
10 minut czytania
Seksualność jest pojęciem znacznie szerszym niż aktywność seksualna. To zwierciadło naszych życiowych doświadczeń, stopnia rozwoju osobowości, bogactwa życia wewnętrznego i potrzeb seksualnych.
Co się dzieje z organizmem podczas orgazmu?
Bez względu na podejście – feministyczne, kulturowe, społeczne – w akcie seksualnym do głosu dochodzi czysta biologia.
– W fazie podniecenia kluczową rolę odgrywa układ przywspółczulny, czyli uspokajający. Kortyzol, czyli hormon stresu, jest na najniższym poziomie, bo ani mężczyzna, ani kobieta nie podniecają się, kiedy są zestresowani. Dopiero kiedy jesteśmy spokojni i wyluzowani rozpoczyna się druga faza – pobudzająca działanie układu współczulnego, sympatycznego. Wydziela się dopamina, adrenalina i testosteron u mężczyzn, a u kobiet dają o sobie znać estrogeny. Dochodzi wówczas do fazy podniecenia. Jeśli to podniecenie utrzymuje się dłużej, zwiększa się wydzielanie neuroprzekaźników i dochodzi do orgazmu. To absolutnie fascynujący proces, jeżeli chodzi o zaangażowanie struktur mózgu. – opowiada Joanna Podgórska, doktor nauk biologicznych w dyscyplinie biochemia (ze specjalnością neurochemia) Instytutu Biologii Doświadczalnej PAN, jedna z autorek składów suplementów diety Health Labs Care.
Przeżyj orgazm… w mózgu
Pień mózgu odpowiada za nasze instynkty. W czasie orgazmu wycisza się układ limbiczny i znajdujące się w jego obrębie ciała migdałowate, odpowiedzialne za emocjonalność. Działają mięśnie, włączając ruchy, których do końca nie kontrolujemy. Wyłącza się natomiast kora przedczołowa, odpowiedzialna za logikę, analizę i… poczucie wstydu.
Stajemy się bardziej odważni, wyłączamy częściowo kontrolę, odpływamy. Poddajemy się naszym instynktom. Te mechanizmy i reakcje są takie same u obu płci.
U kobiet orgazm może trwać nawet 20-25 sekund, do głosu mogą dochodzić emocje, płacz. Mężczyźni po samym akcie potrzebują dłużej fazy refrakcji, odpoczynku.
Podczas seksu i orgazmu w naszej głowie zachodzi ogromna ilość reakcji. Przełączają się struktury i wydzielają się endorfiny, których działanie jest wręcz uzależniające.
– Badania rezonansem magnetycznym dowiodły, że w czasie orgazmu wyrzut endorfin jest zbliżony do tego, co dzieje się w mózgu po zażyciu heroiny – tłumaczy Joanna. Układ mezolimbiczny ma nas zachęcać do tego, żebyśmy tę czynność powtarzali, dopamina ma nam dać znać, że to było super przyjemne i zachęcić do kolejnych aktów. Endorfiny i oksytocyna dają spełnienie i uczucie satysfakcji. Czysta chemia.
Orgazm z głowy
– Fascynujące jest również to, jak dużo, zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn, wydziela się prolaktyny. To nas relaksuje, uspokaja i może utrzymywać się nawet przez dwa tygodnie. Co więcej, dowiedziono, że duża ilość prolaktyny działa korzystnie w kontekście neurogenezy. Czyli uprawianie seksu buduje nam nowe neurony. Nie ma zmiłuj! – śmieje się Joanna Podgórska.
Seksualność jest bardzo mocno zakodowana w pniu mózgu, czyli w ultrapierwotnej strukturze. Jeżeli jesteśmy zestresowani lub przebodźcowani, to akt płciowy w ogóle może nie zakończyć się orgazmem.
W społeczeństwie wciąż występuje mocna stygmatyzacja seksu bez orgazmu, który często uważany jest za mniej satysfakcjonujący. Nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele zależy to od tego, co dzieje się w mózgu, aby do orgazmu w ogóle doszło. W orgazmie nie chodzi bowiem wyłącznie o mechaniczne stymulowanie ciała, ale również o to, co siedzi w naszej głowie.
– Jednocześnie, seksualne oddalenie się od siebie partnerów zawsze powoduje, że wazopresyna u mężczyzn i oksytocyna u kobiet – ta więź łącząca ich chemicznie i biologicznie – słabnie.
W związku z tym seks nie może być jedynym remedium na kłótnie i kryzysy w związku. Bliskość emocjonalna jest tu kluczowa.
Chemia w związku
W budowaniu bliskości między partnerami główną rolę odgrywają: oksytocyna, serotonina i wazopresyna. Ta ostatnia u mężczyzn wydzielana jest przez podwzgórze i ma wywoływać uczucie więzi i odpowiedzialności.
Z kolei u kobiet daje o sobie znać oksytocyna, wydzielana przez przysadkę mózgową. Ten hormon odpowiada również za uczucie więzi łączące matkę z dzieckiem czy pojawiające się w relacjach z przyjaciółmi. W późniejszej fazie związku jest częścią stadium miłości.
Dzięki oksytocynie czujemy, że dana osoba jest dla nas ważna, sprawia również, że się do niej przywiązujemy.
Dlaczego nie mam ochoty na seks?
Przeanalizuj swój styl życia, obserwuj swoje myśli i nastawienie. Unikaj porównywania swojej aktywności seksualnej do statystyk czy opowieści przyjaciółek. Wysokie lub niskie libido ma wiele przyczyn, ale jedno istotne źródło: TWOJA GŁOWA.
Czy wiesz, że…
Zbyt mała podaż kalorii może sprawić, że ochota na seks będzie niższa. Dieta redukcyjna może dostarczać nam zbyt małej ilości składników odżywczych, a także witamin i składników mineralnych takich jak magnez, cynk czy witaminy z grupy B.
Warto pamiętać, że diety redukcyjne i niedożywienie sprawiają, że organizm nie myśli o przedłużeniu gatunku tylko o zaspokojeniu głodu. W takiej sytuacji popęd seksualny maleje, a ciało nawet nie chce słyszeć o orgazmie.
Duże znaczenie ma też mikrobiota, a także prawidłowa praca układu nerwowego. Wszystkie układy są połączone, warto więc – dla prawidłowego życia seksualnego – zadbać o ich równowagę. Nie bez znaczenia jest również rozregulowana gospodarka hormonalna.
Jak dowodzą badania naukowe, w przypadku hiperprolaktynemii 90% kobiet karmiących piersią do szóstego miesiąca po porodzie nie ma ochoty na zbliżenia. Dopiero po tym czasie libido zaczyna wracać do normy [1-3].
– Podwyższona prolaktyna nie musi być związana wyłącznie z kwestiami okołoporodowymi. Może być związana z sytuacją zwiększonego stresu, niedospania, słabej regeneracji czy nawet przetrenowania, kiedy organizm wciąż jest na wysokich obrotach – zaznacza Paulina Ihnatowicz, dietetyczka ze specjalnością dietetyki klinicznej oraz sportowej, jedna z autorek składów suplementów diety Health Labs Care. – Jest wiele sytuacji, kiedy na własne życzenie możemy swoje libido obniżyć.
Zbadaj temat
Nie należy bagatelizować problemów zdrowotnych uniemożliwiających osiągnięcie orgazmu. Paulina Ihnatowicz namawia do wykonania badań, jeśli w czasie stosunku odczuwamy silny dyskomfort.
– Czasami na drodze do satysfakcji z seksu stoją problemy zdrowotne lub dolegliwości, które powodują ból czy dyskomfort podczas stosunku. W przypadku suchości pochwy warto zbadać stężenie estrogenów i progesteronu, aby wykluczyć nieprawidłowości hormonalne. Za komfort odpowiada też poziom kortyzolu, który może powodować większe stężenie prolaktyny, a to sprawia, że nie możemy przejść w fazę bliskości, odprężenia. Wciąż znajdujemy się w fazie aktywowanej przez układ współczulny odpowiedzialny za reakcję „uciekaj albo walcz”.
Poza kwestią hormonalną, warto pochylić się nad funkcjonowaniem mięśni dna miednicy. Są bardzo unerwione w związku z tym wpływają na jakość stosunku. Jednak mogą ulec osłabieniu, np. po ciąży i porodzie, w skutek zmian hormonalnych czy po prostu wraz z upływającymi latami.
W przypadku osłabienia mięśni dna miednicy orgazm może być mniej intensywny, krótszy albo trudniejszy do osiągnięcia. W takiej sytuacji warto rozważyć ćwiczenia Kegla wzmacniające te mięśnie.
💬 Tekst powstał w oparciu o rozmowę dr Pauliny Ihnatowicz i dr Joanny Wojsiat.
💡 Ciekawi Cię ten temat? Zajrzyj do artykułu 9 PROpozycji jak kochać się dobrze.
Newsletter
Zapisz się, aby otrzymywać najlepsze oferty i zyskać dostęp do porad naszych ekspertów.
Źródła wiedzy
- Galdiero M, Pivonello R, Grasso LFS, Cozzolino A, Colao A. Growth hormone, prolactin, and sexuality. J Endocrinol Invest. 2012 Sep;35(8):782-794
- Krysiak R, Okopień B. Sexual Functioning in Hyperprolactinemic Patients Treated With Cabergoline or Bromocriptine. Am J Ther. 2019 Jul/Aug;26(4):e433-e440.
- Reiss JP, Gupton TW, Faiman C. Prolactin and sexual dysfunction in women. J Sex Marital Ther. 1989 Fall;15(3):177-86.